To, co miałoby się wydarzyć w przeciągu następnych wielu milionów lat wynika z rozważań naukowców w oparciu o przeszłość planety. Ponadto związane jest nierozerwalnie z losami macierzystej gwiazdy – Słońca. Wiadomo, że za kilka miliardów lat umierając, rozszerzy się kilkusetkrotnie, by odrzucić zewnętrzne warstwy i przekształcić w małego Białego Karła. Nieco wcześniej sama Ziemia albo będzie bardzo blisko rozdymanej gwiazdy albo zostanie wchłonięta i spalona na popiół. Nim się to stanie, w przeciągu tysięcy lat planetę czekać mają kolejne epoki lodowcowe. Kontynenty w przeciągu milionów lat mają się dalej przemieszczać, aż za 250 milionów lat ponownie scalą się w wielki kontynent – Pangea Ultima. Ma go zdominować pustynia, na której 50oC upały byłyby czymś powszechnym a wzdłuż wybrzeży pojawiałyby się huragany większe nawet od tornada Katrina z 2005 roku. Z czasem jednak pod wpływem coraz gorętszego Słońca, oceany miałyby wyparować i pozostawić skalną, pozbawioną życia powierzchnię. Z czasem wzrostu temperatury Słońca, także i na Ziemi miałaby dojść do 1370oC topiąc skały.
Wewnętrzna, fizyczna budowa Wenus jest zbliżone do środka Ziemi. Jądro dzieli się na wewnętrzne oraz zewnętrzne. Pierwsze ma postać stałą a drugie jest półpłynne. Płynnej postaci, tak jak w ziemskim jądrze, nie zaobserwowano. Ze średnicą 6000 km zajmuje ono niespełna połowę wnętrza planety. Od ziemskiego jądra jest nieco mniejsze. W jego skład wchodzi żelazo i nikiel. Osiąga ono temperaturę 3500 oC i dochodzi do 4000 oC. Na wierzchu jądra znajduje się płaszcz. Złożony jest ze skał, przede wszystkim krzemu. Ponadto stwierdzono śladowe ilości metalicznego tlenu. Zajmuje ono niewiele ponad połowę średnicy planety, tj. 6000 km. Wykazuje on mniejszą aktywność niż ziemski płaszcz. Zjawisko to a raczej jego brak dało się dostrzec poprzez małą ilość trzęsień ziemi i słabe ruchy tektoniczne płyt kontynentalnych. Od zewnątrz planetę pokrywa skorupa – gruba na 50 km. W głównej mierze zbudowana jest z krzemu oraz z innych metali. Ponadto zawiera ono bazalt, świadczący o burzliwej przeszłości planety.
Powierzchnia Wenus. Powierzchnia nie jest bezpośrednio widoczna z kosmosu. Jej zbadanie było możliwe dzięki zdjęciom sond Wenera oraz radarowym zdjęciom Marinera. Dzięki czemu ustalono, że 85% czyli większość powierzchni zajmują pofałdowane równiny. Tworzą one płskowyże, przypominające kontynenty. Przecinają je nieliczne pasma górskie, starsze od równin. Mogą mieć one nawet 800 mln lat i ich najwyższy szczyt osiąga 11 km wysokości. Jest on zlokalizowany w paśmie Maxwell Montes. Wśród nich jest dużo wulkanów, obecnie wygasłych. Wokół nich znajdują się rozległe struktury, będące zastygłą lawą. Są nimi twory przypominające potoki i plackowate kopuły. Kraterów jest niewiele w porównaniu z innymi planetami skalistymi. Większość z nich ma ponad 25 km średnicy. Mniejszych nie ma, bo małe kratery spalały się w gęstej atmosferze planety, nim doleciały do gruntu. Prócz gór, płaskowyże są przecinane przez jeden z największych kanionów, mających długość 1500 km i 400 km szerokości. Znajduje się on w okolicach wenusjańskiego równika.
Pierścienie te są największym tego typu tworem w Układzie Słonecznym. Zostały one odkryte przez Galileusza w 1610 roku. Później obserwował je jeszcze Hyugens. Pierścienie Saturna tworzą swoisty system. Dzielą się na 9 grup, nazwanych kolejnymi literami alfabetu. Między niektórymi występują przerwy względnie pustej przestrzeni. Jedna z tych przestrzeni, będąca największą z nich nosi nazwę Przerwy Cassiniego (od nazwiska odkrywcy). Cały ten system ma szerokość aż ok. 420000 km. Natomiast grubość dochodzi tylko do 35 km. Pierścienie zbudowane są z drobnego pyłu, oraz lodu. Pierwiastkami budującymi je są (prócz zmarzniętej pary wodnej) krzemionka i tlenek żelaza. Bryły są wielkości drobinek kurzu bądź samochodu. Teorie powstania pierścieni mówią o dawnym księżycu Saturna, jednak różnią się na temat jego dalszych losów. Jedna mówi, że księżyc ten rozpadł się pod wpływem sił pływowych Saturna a druga, że księżyc ten został zniszczony w wyniku zderzenia z innym ciałem. Jeszcze inni uważają, że jest to po prostu przechwycona przez Saturna materia międzygwiezdna.
Przerwa Cassiniego, czyli luka w pierścieniach Saturna. Z chwilą odkrycia pierścieni uważano, że jest to jednolity system. W 1675 roku włoski astronom Giovanni Domenico Cassini na własne oczy przez teleskop przekonał się, że tak nie jest. Okrył dobrze widoczną wówczas lukę między pierścieniami. Nazwano ją od jego nazwiska. Ma ona 4800 km szerokości. Występuje pomiędzy grupami pierścieni A i B. Istniały różne teorie na temat tejże przerwy. Jedni uważali, że tak naprawdę nie mam jej i że występuje tam pył o ciemnym odcieniu (co miałoby wywoływać wrażenie istnienia luki w pierścieniach). Inna, bardziej racjonalna teoria głosi, że zewnętrzne grupy pierścieni są odciągane przez oddziaływanie grawitacyjne jednego z księżyców Saturna – Mimasa. Tym samym miałaby powstać luka. Przerwa Cassiniego nie jest jedynym tego typu tworem. Występuje ich więcej, ale nie są one tak widoczne jak ta największa.
Sama przestrzeń wewnątrz tej luki nie jest sterylnie czysta. Mianowicie występują tam też drobiny materii, choć o wiele mniej niż w rozdzielonych pierścieniach Saturna.
Wenus jest dziś najgorętszą planetą Układu Słonecznego. Nie jest przyjazna dla istnienia życia. Jest jedyną planetą, na której do skrajnego rozmiaru rozwinął się efekt cieplarniany – zjawisko, które na Ziemi zaczyna rozwijać się w znacznie łagodniejszy sposób. Istnieją dwie teorie mówiące o pojawieniu się na Wenus efektu cieplarnianego. Według pierwszej teorii na planecie nie było nigdy oceanów, które wchłaniałyby dwutlenek węgla. Druga zaś wyjaśnia, że oceany istniały, lecz z czasem wyparowały i z ich części powstała para wodna. Oba wymienione wyżej gazy cieplarniane są głównymi winowajcami efektu cieplarnianego. Dwutlenek węgla do dziś dominuje w atmosferze Wenus. Pary wodnej jest śladowa ilość. Jego chmury nie przepuszczają w kosmos ciepła i zostaje ono na planecie, utrzymując średnią temperaturę 460 oC. Wśród niektórych ziemskich naukowców istnieją pomysły upodobnienia Wenus do Ziemi (terraforming). Ale nastręczałoby to dużo trudności. Warunki są zbyt ekstremalne, by rośliny przetrwały początek terraformingu i zaczęły wchłaniać dwutlenek węgla i zwracać tlen.
Obserwacja Wenus – widoczność Wenus z powierzchni Ziemi dla miłośnika astronomii. Jasność Wenus oscyluje wokół wartości od –3.8 do –4.6 magnitudo. Planeta z uwagi na rozmiar i odległość od Ziemi jest jaśniejsza niż gwiazdy (za wyjątkiem Słońca oczywiście), co czyni ją bardzo dobrze widoczną na niebie. Z Wenus związane jest zjawisko przejścia na tle tarczy Słońca, gdy planeta ta znajduje się pomiędzy naszą gwiazdą a Ziemią. Wówczas Wenus widać jako małą, czarną plamkę. Samo zjawisko trwa od 5 do 8 godzin. Ostatnim razem zjawisko to zwane tranzytem miało miejsce 8 czerwca 2004 roku. Na kolejne przyjdzie poczekać do 6 czerwca 2012 roku. Przejścia występują parami (dwa na 8 lat), zaś same pary następują co około 120-125 lat. Nie są one widoczne jednorazowo z całej planety, ale np. z określonych kontynentów. By móc obserwować tranzyt trzeba powziąć środki ostrożności takie, jak przy obserwacji zaćmienia Słońca. A same zjawisko dzieli się na kilka faz. Pierwszą jest zetknięcie się tarcz obu ciał niebieskich. W następnej, gdy cała tarcza planety znajdzie się na tle tarczy Słońca, zaczyna się przejście Wenus na tle tarczy Słońca. Wenus przechodzi na przeciwległą stronę i tarcza planety opuszcza tarczę Słońca.
Wiek Ziemi ocenia się na 4,6 mld lat. Była ona jedną z planet, która powstawała wówczas wraz z całym Układem Słonecznym. Budulcem była wielka chmura gazu, pyłu i skał, która wirowała wokół jednocześnie powstającego Słońca. Materia ta zaczęła się zapadać z czasem i większość niej skupiła się wewnątrz tej chmury, tworząc swoisty dysk. Mająca w tym udział grawitacja sprawiała, że atomy wodoru i helu zaczęły się łączyć, tworząc Słońce. Wirowanie okolicznej materii sprawiało, że pył, skały wpadały na siebie, tworząc coraz większe obiekty. Przy pomocy gazów z dysku, obiekty te mogły się zlepiać ze sobą, dając początek tworom, mającym rozmiar pomiędzy rozmiarami Księżyca i Marsa. Wzajemna ich grawitacja oraz obecność Jowisza, obiekty te stopniowo zderzały się ze sobą. Trwało to ok. 100 lat, po czym Ziemia zaczęła rozmiarami przypominać znaną nam dziś planetę. Niedługo potem w młodą Ziemię trafiła planetoida Thea, co dało początek naszemu satelicie – Księżycowi. Wówczas część materiału Ziemi została oderwana i uformowała z czasem satelitę.